KOSTKA CZY KRATKA? Dlaczego ten dylemat nie ma sensu?

W ostatnich miesiącach w przestrzeni medialnej prawie jednocześnie pojawiła się seria artykułów, sugerujących spadek popytu na kostkę brukową w Polsce i zastępowanie jej innymi nawierzchniami.

Na niektórych portalach ukazały się takie nagłówki:

Polacy coraz częściej rezygnują z kostki brukowej. Wybierają tańsze i ładniejsze rozwiązanie

Kostka brukowa odjeżdża do lamusa. Podjazdami Polaków rządzi teraz coś innego

Kostka brukowa to przeżytek? Polacy stawiają na tańszą opcję

Kostka brukowa odchodzi do lamusa. Nowe rozwiązanie lepiej radzi sobie z wodą

W związku z tym, że stawiane w nich tezy są według naszej oceny nieprawdziwe, a autorzy nie przytaczają na ich poparcie żadnych danych, postanowiliśmy wejść z nimi w polemikę.

Kostka brukowa nie odchodzi do lamusa.

Teza, że Polacy masowo rezygnują z kostki brukowej, brzmi efektownie, ale jest nieprawdziwa. W rzeczywistości zmienia się przede wszystkim sposób projektowania nawierzchni wokół domu. Kostka nie znika – przeciwnie, nadal pozostaje jednym z podstawowych materiałów do wykonywania podjazdów, chodników i tarasów, a producenci rozszerzają ofertę o płyty wielkoformatowe oraz nawierzchnie ażurowe.
Co więcej, popyt na nią nie maleje. Od 2024 roku, (gdy rynek zaliczył duży spadek) do teraz, sprzedaż wzrosła o ok. 10% i prognozowany jest dalszy wzrost (wg raportu Spectis.pl )

Kostka, płyta, żwir i trawa to nie są zamienniki. To różne rozwiązania.

Największy problem z tezą przedstawioną w wymienionych wyżej artykułach polega na wrzucaniu różnych technologii do jednego worka. Kostka brukowa, płyty układane z odstępami, kamienne dywany i nawierzchnia trawnikowa mają po prostu inne przeznaczenie.


Kostka sprawdza się tam, gdzie potrzebna jest trwała, równa i przewidywalna nawierzchnia intensywnie użytkowana przez samochody i pieszych. Można z niej wykonać zarówno niewielką ścieżkę, jak i podjazd, po którym codziennie poruszają się samochody. Jest też łatwa w utrzymaniu, a pojedyncze elementy można w razie potrzeby zdemontować i ponownie ułożyć.

Z kolei „układ wyspowy” z dużych płyt i żwiru, które są zachwalane w omawianych artykułach może być bardzo atrakcyjny wizualnie, ale cóż… ma inne przeznaczenie. Jest interesującym rozwiązaniem na ścieżkach w ogródku, czy w innych mniej intensywnie użytkowanych miejscach. Jednak nie zastąpi kostki przy dużej eksploatacji. Żwir z czasem może być przemieszczany przez koła, wypłukiwany i wnoszony na inne części posesji czy na same płyty i pod naciskiem opony może zarysować ich powierzchnię.

W jednym z tekstów padło nawet stwierdzenie, że płyty w układzie wyspowym nadają się do chodzenia boso. Owszem, ale dopiero wtedy, gdy zostaną dokładnie wymiecione z naniesionego grysu. Trzeba też pamiętać, że duże elementy, zwłaszcza w miejscach narażonych na nacisk kół samochodu, wymagają bardzo precyzyjnego wykonania podbudowy.

Rozwiązania takie jak „kamienny dywan”, czy płyty z naturalnego kamienia są imponujące wizualnie i dają nowoczesny efekt, ale mają podstawową wadę: są dwukrotnie droższe od kostki, także w utrzymaniu. Na razie stanowią więc raczej ciekawostkę architektoniczną niż zagrożenie dla nawierzchni tradycyjnych.

Ekokratka nie jest rozwiązaniem bez wad

Jeszcze inną kategorią są nawierzchnie wzmocnione kratką. Kratki z tworzyw sztucznych mają niewątpliwe zalety: są przepuszczalne dla wody, stabilizują grunt i pozwalają na stworzenie zielonego parkingu. Nie powinno się jednak przedstawiać ich jako bezproblemowej, uniwersalnej alternatywy dla nawierzchni betonowych.

Podobnie jak kostka wymagają odpowiedniego przygotowania podłoża i odpowiednio starannego ułożenia. W przypadku wypełnienia trawą dochodzi natomiast pielęgnacja – podlewanie, koszenie, nawożenie, odchwaszczanie i ewentualne dosiewanie. Przy intensywnym ruchu darń może się wycierać. (info za Obrzeże Ogrodowe )

Problemem jest również sam charakter zielonej nawierzchni. Parking nie jest trawnikiem. Samochody ograniczają dostęp światła, a regularne parkowanie i manewrowanie niszczy roślinność. Nawet sami producenci systemów kratkowych zalecają okres bez użytkowania po wysiewie, a później odpowiednią pielęgnację.

Sam producent jednego z popularnych systemów wskazuje, że wariant z trawą jest szczególnie zalecany przy sporadycznym ruchu pojazdów, miejscach parkingowych użytkowanych czasowo czy nawierzchniach sezonowych. (info za ekokratka.pl) Ponadto wymaga on podlewania, koszenia, nawożenia i odpowiedniego przygotowania podłoża.

Komfort zielonych parkingów kończy się wraz z gorszą pogodą. Chodzenie po zielonej nawierzchni nie jest zbyt przyjemne w czasie deszczu, porannej rosy, a zimą nastręcza problemów z odśnieżaniem.

Z kolei żwir, który jest najczęściej używany jako wypełnienie kraty, często zostaje rozsypywany przez auta i przemieszczany na inne części posesji, gdzie może rysować nawierzchnię, a nawet stworzyć ryzyko poślizgnięcia i upadku. Rozwiązaniem jast stabilizacja grysu za pomocą specjalistycznych spoiw chemicznych. Jednak jest to zabieg wciąż drogi i wymagający cyklicznego ponawiania.


Nie wszystkie rozwiązania z tworzyw sztucznych nadają się też do każdego obciążenia. Szczególnie wrażliwe są miejsca, w których samochody często skręcają, hamują czy ruszają. (info za  Alejka24.pl)
Cena takiej nawierzchni wzrasta proporcjonalnie do jej trwałości.
Nie można się zgodzić z sugestią, że właściciele posesji rezygnują z kostki na rzecz ekokratki, czy też odwrotnie. Po prostu przy projektowaniu każde z tych rozwiązań stosuje się tam, gdzie ma ono sens.

A co z ceną?

Argument, że ekokratka jest z definicji tańsza od kostki, także wymaga doprecyzowania. Cena samej kratki nie jest ceną gotowej nawierzchni.

W obu przypadkach trzeba uwzględnić przygotowanie terenu, korytowanie, warstwy konstrukcyjne, zagęszczenie podłoża, obrzeża i robociznę. Przy ekokracie dochodzą natomiast koszty wypełnienia – ziemi i nasion w przypadku trawy albo odpowiedniego kruszywa – oraz późniejsza pielęgnacja. Również w przypadku zniszczenia trawy, usunięcie z oczek kraty martwej darni jest zadaniem dość skomplikowanym i czasochłonnym.

Dlatego nie można uczciwie powiedzieć, że każda ekokratka jest tańsza od kostki. W konkretnej realizacji całkowity koszt może być porównywalny, a przy bardziej wymagającym przygotowaniu podłoża i kosztów późniejszej pielęgnacji może być wyższy.

Aktualne zestawienia cen pokazują, że koszt wykonania nawierzchni z kostki jest bardzo zależny od konstrukcji i zakresu prac, a sama cena materiału stanowi tylko część inwestycji. (info za  CennikiBudowlane.com.pl)

Producenci nie wybierają między kostką a płytami – oferują jedno i drugie

Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt, który przeczy narracji o „końcu kostki brukowej”. Producenci nawierzchni nie porzucają kostki na rzecz płyt. Rozbudowują swoją ofertę.

W ofertach firm z branży znajdziemy dziś jednocześnie klasyczne i szlachetne kostki, płyty betonowe, płyty tarasowe oraz płyty ażurowe. Przykładowo ZPB Kaczmarek oferuje płyty ażurowe Eko Fala i Meba oraz przepuszczalną nawierzchnię Via Verde przeznaczone m.in. na podjazdy, parkingi, chodniki i ścieżki, utrzymując jednocześnie w ofercie wszystkie pozostałe systemy nawierzchni.

Wyroby ażurowe to nie dowód na zmierzch kostki brukowej. To dowód na większy wybór.

Nie „koniec kostki”, lecz koniec jednego, nudnego schematu nawierzchni

Kostka brukowa nie odchodzi do lamusa, jak wieszczy Onet. Najtrafniej byłoby powiedzieć, że Polacy coraz częściej różnicują nawierzchnie wokół domu. Tam, gdzie potrzebna jest trwałość i intensywna eksploatacja, wybierają kostkę. Tam, gdzie liczy się duży format i nowoczesny wygląd – płyty. W miejscach wymagających większej infiltracji wody – płyty ażurowe, żwir czy odpowiednio dobraną kratę.

To nie jest rezygnacja z kostki brukowej. To raczej odejście od przekonania, że całą posesję trzeba wyłożyć tym samym materiałem, w tym samym stylu.
I właśnie w tym kierunku rzeczywiście zmienia się rynek: nie od betonu do ekokratki, lecz od jednego uniwersalnego rozwiązania do świadomego łączenia różnych rodzajów nawierzchni.